Czy tofu jest zdrowe – właściwości i wpływ na organizm

Wiele osób myśli, że tofu to jałowy zamiennik mięsa dla „wegan na detoksie”, ale w praktyce dla osób trenujących może być bardzo sensownym elementem diety. Przy odpowiednim wkomponowaniu w jadłospis wnosi pełnowartościowe białko, wapń, żelazo i izoflawony wpływające m.in. na regenerację i stan kości. Tekst poniżej skupia się na tym, jak tofu działa w organizmie osoby aktywnej fizycznie, jakie ma ograniczenia i kiedy naprawdę opłaca się po nie sięgać. Bez mitologizowania – po prostu rzetelny przegląd faktów pod kątem sportu i sylwetki.

Tofu – z czego się składa i co z tego wynika dla sportowca

Tofu powstaje z napoju sojowego ścinanego koagulantem (najczęściej chlorkiem magnezu lub wapnia). Efekt końcowy zależy od rodzaju tofu, ale ogólny skład wygląda dość podobnie.

W 100 g tradycyjnego tofu jest średnio:

  • 11–15 g białka (w zależności od marki i rodzaju)
  • około 5–10 g tłuszczu (większość to nienasycone kwasy tłuszczowe)
  • około 1–2 g węglowodanów
  • ok. 70–140 kcal

Dla osoby trenującej ważne są dwie rzeczy: jakość białka i gęstość odżywcza. Białko sojowe ma pełny profil aminokwasowy i biologiczną wartość zbliżoną do białka zwierzęcego. To znaczy, że z tofu da się realnie budować i utrzymywać masę mięśniową, o ile ogólna podaż białka w diecie jest dopięta.

Tofu jest też przyzwoitym źródłem żelaza, magnezu, fosforu, potasu, a przy użyciu koagulantu wapniowego – również wapnia. Dla sportowca oznacza to wsparcie dla pracy mięśni, układu nerwowego i kości przy stosunkowo niskiej kaloryczności.

Białko z tofu jest jednym z najlepiej przebadanych roślinnych białek pod kątem wpływu na masę i siłę mięśni – w badaniach wypada porównywalnie do białka mleka, jeśli dawka białka w diecie jest podobna.

Tofu a budowa masy mięśniowej

W kontekście sportu najczęściej pada pytanie: „Czy na tofu da się robić mięśnie?”. Odpowiedź jest krótka: tak, jeśli ogólna strategia żywieniowa ma ręce i nogi.

Kluczowe są trzy elementy:

  • odpowiednia całkowita ilość białka w diecie (zwykle 1,6–2,2 g/kg m.c. dla osób trenujących siłowo)
  • jakość białka (kompletny profil aminokwasów + odpowiednia ilość leucyny)
  • rozłożenie białka na 3–5 posiłków w ciągu dnia

Tofu dostarcza około 0,7–1,2 g leucyny na 100 g, więc dla optymalnej stymulacji syntezy białek mięśniowych porcja tofu powinna być raczej większa, np. 150–250 g w jednym posiłku, albo łączona z innymi źródłami białka (strączki, odżywka białkowa, nabiał, jaja – zależnie od diety).

Tofu w praktyce okołotreningowej

W posiłkach przed i po treningu tofu sprawdza się dobrze, o ile zadbany jest kontekst całego talerza. Samo tofu to głównie białko i tłuszcz, więc przyda się dodatek łatwostrawnych węglowodanów (ryż, kasza, makaron, pieczywo) oraz pewna kontrola ilości tłuszczu – szczególnie w posiłku bezpośrednio przed wysiłkiem.

Tofu naturalne ma neutralny smak, co ułatwia wkomponowanie go w różne kuchnie: od stir-fry, przez makarony, po sałatki. Dla osób, które mają problem z „dopieszczeniem” białka w diecie, 200 g tofu dziennie to już dodatkowe 22–30 g białka, co realnie robi różnicę przy wysokiej objętości treningowej.

Warto też brać pod uwagę trawienie. Tofu jest lżej strawne niż całe ziarna soi czy część innych strączków. U wielu osób, które źle reagują na fasolę czy ciecierzycę, tofu nie powoduje takich dolegliwości jelitowych – co jest ważne, jeśli ktoś trenuje intensywnie i często.

Właściwości prozdrowotne tofu – nie tylko dla serca

Regularne spożywanie soi i produktów sojowych wiąże się w badaniach z korzyściami dla układu krążenia i nie tylko. Tofu wpisuje się w ten obraz całkiem dobrze.

Układ krążenia i profil lipidowy

Tofu zawiera głównie nienasycone kwasy tłuszczowe, w tym kwasy omega-6, niewielkie ilości omega-3 oraz fitosterole. W połączeniu z błonnikiem z innych elementów diety może to wspierać obniżanie frakcji LDL cholesterolu. Dla osoby trenującej siłowo czy wytrzymałościowo to nie tylko „profilaktyka na starość”, ale też wsparcie dla wydolności i ogólnej kondycji układu krążenia.

Istnieją też dowody, że umiarkowane spożycie białka sojowego (ok. 25 g dziennie, co odpowiada mniej więcej 150–200 g tofu plus inne źródła soi) może mieć niewielki, ale mierzalny wpływ na obniżenie cholesterolu całkowitego i LDL. Nie jest to magiczny lek, ale sensowny element układanki, zwłaszcza gdy w diecie jest sporo nasyconych tłuszczów z mięsa czy nabiału.

Tofu, kości i regeneracja

Z perspektywy sportowca często pomijany jest wpływ tofu na układ kostny. Jeśli tofu koagulowane jest solami wapnia, potrafi dostarczać nawet 200–350 mg wapnia na 100 g – to bardzo dobry wynik jak na produkt roślinny. W połączeniu z obciążeniem treningowym (szczególnie siłowym i skocznym) i sensownym poziomem witaminy D, może to być realne wsparcie mineralizacji kości.

Drugi element to izoflawony sojowe (genisteina, daidzeina). Działają słabo estrogenopodobnie, co u kobiet może sprzyjać ochronie kości, a u mężczyzn – w rozsądnych ilościach – nie zaburza męskiej gospodarki hormonalnej, wbrew krążącym mitom.

Badania na sportowcach i osobach aktywnych fizycznie nie potwierdzają, by umiarkowane spożycie tofu i innych produktów sojowych obniżało poziom testosteronu czy utrudniało budowę masy mięśniowej.

Mity hormonalne wokół tofu

Temat, który regularnie wraca: „Tofu podnosi estrogeny i feminizuje mężczyzn”. Źródłem tego lęku są wspomniane izoflawony, które rzeczywiście wiążą się z receptorami estrogenowymi – ale ich działanie jest wielokrotnie słabsze niż naturalnych estrogenów.

Przeglądy badań pokazują, że u zdrowych mężczyzn spożycie białka sojowego i izoflawonów w ilościach spotykanych w normalnej diecie (nawet kilka porcji soi dziennie) nie wpływa istotnie na:

  • poziom testosteronu całkowitego i wolnego
  • stosunek testosteron/estrogen
  • parametry nasienia

Problemy hormonalne, które czasem są opisywane anegdotycznie, zwykle dotyczą skrajnie wysokiego, jednostronnego spożycia soi (np. litry mleka sojowego dziennie plus kilka kostek tofu każdego dnia) przy jednoczesnych innych zaburzeniach żywieniowych. Dla osoby trenującej, która je tofu kilka razy w tygodniu lub nawet codziennie, ale w normalnych ilościach, nie ma tu realnych podstaw do strachu.

Tofu w diecie redukcyjnej i przy masie

Tofu może pracować zarówno na redukcji, jak i przy budowaniu masy – zależnie od tego, jak jest zestawione z resztą diety.

Na redukcji – sytość i kontrola kalorii

Dzięki umiarkowanej kaloryczności i wysokiej zawartości białka tofu realnie pomaga utrzymać sytość. Przy 70–140 kcal na 100 g (różne typy tofu, różna zawartość tłuszczu) można zbudować solidny, objętościowo duży posiłek, który nie „zjada” całego budżetu kalorycznego.

Dla osób na redukcji dobrze sprawdzają się:

  • stir-fry z warzywami i tofu na minimalnej ilości oleju
  • sałatki z tofu pieczonym w piekarniku (bez ciężkich panier)
  • tofu w zupach i curry opartych na pomidorach lub bulionie, a nie na śmietanie

Wysokie białko + duża ilość warzyw = lepsza sytość i mniejsza pokusa podjadania po treningu, co często jest realnym problemem w okresie „cięcia”.

Na masie – łatwe „dobijanie” białka

Przy masie problemem wcale nie musi być ilość kalorii, tylko zmęczenie od jedzenia dużych ilości mięsa czy nabiału. Tofu jest lekkie, neutralne w smaku i łatwo je „przemycić” w daniach, które i tak pojawiają się w menu: makarony, burgery, wrapy, dania jednogarnkowe.

Przy wyższym zapotrzebowaniu kalorycznym wystarczy dodać do tofu więcej tłuszczu (olej, tahini, orzechy) oraz solidną porcję węglowodanów. W ten sposób z porcji 200 g tofu można zrobić posiłek na 600–900 kcal, który nadal jest sensowny pod kątem makro, a nie jest tylko „śmieciowym” dobijaniem kalorii.

Czy tofu ma wady? Na co uważać

Jak każdy produkt, tofu nie jest idealne. Warto mieć świadomość kilku ograniczeń.

Po pierwsze – smak i tekstura. Naturalne tofu jest dość nijakie, więc wymaga przypraw, marynat, sosów. Dla części osób barierą jest właśnie pierwsze, źle przygotowane spotkanie z „gumową kostką bez smaku”. Tu przydaje się plan: marynowanie, smażenie na mocno rozgrzanej patelni, pieczenie, kruszenie do sosów. Surowe z opakowania smakuje słabo – i nie ma co udawać, że jest inaczej.

Po drugie – alergie i nietolerancje. Soja jest jednym z częstszych alergenów. U większości osób nie ma problemu, ale jeśli pojawiają się wyraźne objawy (wysypki, świąd, obrzęki, silne bóle brzucha), potrzebna jest diagnostyka, a nie „przyzwyczajanie się” na siłę.

Po trzecie – jakość produktu. Na rynku są tofu bardzo czyste składowo (soja, woda, koagulant) i takie z długą listą dodatków, solą, czasem cukrem. Dla osób pilnujących formy najlepsze są te proste, a smak można zbudować samodzielnie.

Przy wyborze tofu warto szukać krótkiego składu, informacji o zawartości wapnia oraz – jeśli to możliwe – soi z upraw wolnych od GMO (w Europie i tak sporo tofu spełnia ten warunek).

Tofu – dla kogo szczególnie się opłaca

Tofu ma sens w diecie większości osób trenujących, ale są grupy, dla których jest wyjątkowo praktyczne:

  • weganie i wegetarianie – jako stabilne źródło pełnowartościowego białka
  • osoby z nietolerancją laktozy lub alergią na białka mleka – alternatywa dla nabiału
  • sportowcy z problemami z przewodem pokarmowym po ciężkostrawnym mięsie – lżejsza opcja białkowa
  • osoby z podwyższonym cholesterolem, którym ciężko ograniczyć mięso czerwone

Dla kogo tofu sprawdzi się gorzej? Dla osób, które totalnie nie akceptują smaku/teksturowości produktów sojowych i nie mają motywacji, by się tego nauczyć. W takiej sytuacji lepiej dopiąć białko z innych źródeł niż zmuszać się do jedzenia czegoś, co zwyczajnie nie wchodzi.

Podsumowując: tofu jest produktem zdrowym i funkcjonalnym dla sportowców, o ile traktowane jest jako element całościowego planu żywieniowego, a nie magiczny zamiennik wszystkiego. Dobrze dobrane, sensownie przyprawione i rozsądnie wkomponowane w makro potrafi realnie ułatwić trzymanie formy – zarówno na masie, jak i na redukcji.